DCIM100MEDIA

(Ściana Olzy) Rudawka Rymanowska , Rymanów Zdrój, Iwonicz Zdrój, Sanok

   Jest późna jesień . Jedziemy do Dukli, ale po drodze chcemy w Miejscu Piastowym odbić jeszcze na Rudawkę Rymanowską i znaleźć słynną „Ścianę Olzy”. Dojeżdżamy do Sieniawy – to już blisko, później przejeżdżamy przez Pastwiska. Pytamy miejscowych o lokalizację ściany, ale oni nie znają takiej nazwy, a lokalizacja na mapie google jest całkowicie mylna -  wypada jakby w środku lasu, a ma być przecież przy Wisłoku.

Jedziemy wzdłuż Wisłoka. Nagle pojawia się przełęcz. Podjeżdżamy  przez las do samej rzeki – pojawia się wspaniała góra menilitowa, ale widzimy, że to jeszcze nie ten odcinek terenu, o który nam chodzi. Jedziemy dalej. Już z drogi daje się zauważyć charakterystyczny wygląd „Ściany Olzy”. Zatrzymujemy się  i przechodzimy przez pastwisko. Pomimo tego, że jest już późna jesień nie jest jeszcze zimno.  Jest z nami nasz Biały Owczarek Szwajcarski – Chihiro, która zaczyna się niecierpliwić, gdyż instynktownie wyczuwa wodę. Puszczam ją ze smyczy i już widzę, że szuka jakiegoś aportu do rzucania. To jej ulubione zajęcie nad każdą rzeką.  Zatrzymujemy się jeszcze żeby podziwiać cały krajobraz. Widok zapiera dech w piersiach.  Ściana prezentuje się niesamowicie. W dodatku opadnięte liście stwarzają niezwykły klimat, jakby nie w Polsce, niesamowity.  Światło pada na skały i rozświetla je w kolorze lekko czerwonawym. Przypatrujemy się z niedowierzaniem i głosno myślimy o tym, jak ludzie wyjeżdżają daleko za granice Polski, żeby odnaleźć niezwykłe krajobrazy, a tutaj pod samym nosem w Beskidzie Niskim takie plenery!

…No nic, trzeba się oderwać na chwilę od tego niesowitego widoku. Wyjmujemy sprzęty do nagrywania. Kamera i tablet, poszły w ruch. Rzucam aport Chihiro, robię zdjęcia, próbuję sfotografować jak najbardziej oddając rzeczywistość tego miejsca. Filmuję, kamera może nie odda do końca tego klimatu, ale płynąca woda, ten czysty Wisłok, to ważne żeby to uchwycić. Chihiro szczeka, usilnie stara się przypomnieć mi o swojej obecności, że mam rzucać to przecież jej praca – biegać za aportem. Dobra, jedną ręką rzucam, drugą filmuję. Nagle zauważam wodospadzik. Woda spływa tuż obok kapliczki ku pamięci Jana Pawła II. Stąd odjechał do swoich nowych obowiązków – został biskupem.

   Powoli zbliża się już zmrok, trzeba się zbierać. Jeszcze ostatkiem światła dziennego ogarniam wzrokiem przestrzeń „Skały Olzy”. Wracamy powoli do samochodu, komary dają już o sobie znać – słychać uporczywe brzęczeniem wokół uszu. Na szczęście jesteśmy już  przy aucie. Jeszcze jedno oglądnięcie się za siebie, ostatnie spojrzenie. Wsiadamy, na pewno jeszcze tu wrócimy, w cieplejszym czasie, w początku dnia – kiedy jest już dużo czasu na przyglądanie się krajobrazowi. W głowie pobrzmiewa; tu i teraz, tu i teraz, żyć tą chwilą jak w Fauście Goethego, chce się powiedzieć: „Chwilo trwaj…”

2

3

4

6

7

8

9

DCIM100MEDIA

DCIM100MEDIA

DCIM100MEDIA

DCIM100MEDIA

DCIM100MEDIA

DCIM100MEDIA

Rymanów Zdrój

Rymanów Zdrój to kurort PRL-owskiej nostalgii. Tutaj przyjeżdżali ludzie żeby wypocząć – albo prywatnie albo do sanatorium. Chociaż miejsce to cieszy się dość niesłabnąca opinią uzdrowiska, można powiedzieć, że właściwie nic tutaj nie ma. Wszystko jest ugrzecznione i przystosowane do turystów i uczestników turnusów rehabilitacyjnych. Ewentualnie pozostają nam wyprawy głęboko w las, ale są przecież ciekawsze miejsca do leśnych wędrówek. Większość zwiedzających przemieszcza się pomiędzy pijalnią wód uzdrowiskowych, wzdłuż rzeki, której czystość nie jest juz taka jak 10 – 15 lat temu, a słynny basen na otwartym powietrzu, tętniący kiedyś życiem – straszy swoja ruiną.

  Umieszczam Rymanów Zdrój  jako odniesienie do innych punktów wypadowych z psem. Po samym Rymanowie Zdroju możemy  przemieszczać się z psem, ludziska są dość pozytywnie nastawieni do czworonogów, jednak w centralnych miejscach,  niemożliwością jest spokojny spacer, spowodowany kumulacją organizmów ludzkich. Raczej trzeba schodzić  gdzieś na pobocza aby cieszyć się przyjemnością spacerów.

DCIM101MEDIA

DCIM101MEDIA

   …Rzecz ma się zupełnie inaczej z Rymanowem miasteczkiem. Tutaj jest dużo ciekawiej, chociaż równie tłoczno, a jest to spowodowne specyfiką wąskich dróg  i zabudowań. Jedną z ciekawszych rzeczy w Rymanowie jest stara rymanowska synagoga, która jako ruina została niedawno odbudowana. W środku niej znajdują się  oryginalne freski, zachowane w dużo gorszym stanie niż te w synagodze łańcuckiej.  Tutaj znajduje się także kirkut, do którego co roku przyjeżdżają Żydzi z całego świata, gdzie spoczywa najsłynniejszy cadyk, rabin Menachem Mendel, uczeń Elimelech Weissbluma z Leżajska.

Sanok

Do Sanoka przyjeżdżamy zachęceni przede wszystkim możliwością zwiedzania Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Jakby mało było tego, można zwiedzać je z psem .

DCIM100MEDIA

DCIM100MEDIA

    W tym miejscu pragnę jedynie podkreślić fakt, że zwiedzanie muzeów na wolnym powietrzy wraz z psem nie jest jakimś wypaczonym, irracjonalnym pomysłem, jak niektórzy sądzą (a spotkaliśmy się  z takimi opiniami), lecz możliwością spędzania czasu wraz z całą rodziną, bez potrzeby zostawiania czworonoga na cały dzień w domu lub odwożenia go do psiego hotelu. To prawda, że muszą być postawione wyraźne granice pomiędzy tym co może pies, a co człowiek, jednak w Polsce te granice nie są stosowane adekwatnie do sytuacji. Weźmy np. możliwość udzielania się psów w rehabilitacji u chorych przebywających w ośrodkach medycznych czy szpitalach. Pomimo wysokiej skuteczności dogoterapii w różnego typu schorzeniach, żaden pies, pomimo certyfikatu i badań, nie może wejść do placówki medycznej bo…. No właśnie bo prawo mu tego po prostu zabrania. Wchodzenie z psami do sklepów jest także zabronione, ale niby dlaczego nie wolno wejść psu z licencją przewodnika?

DCIM100MEDIA

    Dlatego sanockie muzeum wychodzi naprzeciw tym aroganckim przepisom i zezwala na normalny odpoczynek z czworonogiem podczas wycieczki po muzeum. Myślę, ze nie po to aby rozkołysać jakiś nasz egoistyczny snobizm, ale po to, żeby nie męczyć psa zostawaniem samemu lub u obcych osób i spędzić ten czas w jego towarzystwie – co nikomu nie będzie przeszkadzać. Dla porównania powiem, że są podobne muzea, nie o tym co prawda rozmachu jak to w Sanoku, które nie zezwalają na takie wejścia.  Do tych muzeów nie jeździmy. Dlaczego? Bo często nie mamy jak zostawić naszych psów, a łatwiej jest nam je zabrać ze sobą. Dygresja ta została opisana tutaj w tym temacie, ponieważ kiedyś zostałem „zbesztany” za sam pomysł wchodzenia z psem do muzeum…

DCIM100MEDIA

    Wracając do tematu samego muzeum, muszę podkreślić bardzo wyraźnie, że jest to najlepsze muzeum „na powietrzu”, jakie do tej pory kiedykolwiek udało nam się zwiedzić. Już nie dość, że sama tematyka chałup i budowli z drewna jest fascynująca, to jeszcze na potrzeby zwiedzających został stworzony cały Rynek Galicyjski, który mieliśmy możliwość zwiedzania, podczas naszej drugiej wizyty w Sanoku. Obecnie udostępniony został okazały dziewiętnastowieczny dworek Stupnickich, który niegdyś znajdował się przy ul. Kościuszki w Sanoku.

    Spacerując po obszarze skansenu można zwiedzić rusińskie cerkwie  drewniane i kościół, stare galicyjskie chałupy oraz nowe rekonstrukcje na placu galicyjskim. Rekonstrukcje domów drewnianych robią szczególne wrażenie, gdyż wykonane są w naszej ulubionej technice – przysłupowej, o której pisaliśmy przy wycieczce do Jaślisk.

DCIM100MEDIA

DCIM100MEDIA

Osobną uwagę zwrócić należy na pracownię malarstwa ikonograficznego w stylu rozpowszechnionym w XVIII w. na terenie Zakarpacia i całej diecezji Grecko-Katolickiej, oraz na stałą ekspozycję tych ikon w budynku stojącym jeszcze przed wejściem na Rynek Galicyjski.

DCIM100MEDIA

Ikony znajdujące się tu są niezwykłe i niepowtarzalne. Ekspozycja jakby sama sugeruje, że ikony z wyżej wspomnianego terenu, nie tylko odbiegały formą i kanonem od powiedzmy klasycznego wzorca ikony greckiej, ale stanowią nowy kanon malarstwa ikonograficznego. Przeciwstawiają się tym samym mylnej interpretacji klasycznego malarstwa ikonograficznego z terenów Rosji, jakoby istniał jeden wzorzec, a ikona miałaby być jedynie odwzorowaniem tegoż wzorca i mylnie interpretowana, jako „przepisywanie” czy też „pisanie ikony”.  Sam Rublow, nie trzymał się tej zasady i tworzył ikony w swoim kanonie – odbiegającym od tzw. klasycznego, dzięki czemu możemy dzisiaj podziwiać jego słynną Trójcę. Tak więc twórcy ikon z terenów Zakarpacia wyszli ku myśleniu interpretacyjnemu ikony i zbliżyli się tym samym do pierwszego otwartego przesłania jakie niosła ikona, wg której św. Łukasz wziąwszy stołową deskę, namalował na niej wizerunek Maryi w Wieczerniku. W ten charakter i potencjał twórczy św. Łukasza doskonale wpisują się twórcy ikon z Diecezji Przemysko-Nowosądeckiej z XVIII w, podobnie jak wpisał się w niego wspaniały Dominico Theotokopulus zwany El Greco.

     … I jeszcze należy  wspomnieć o rekonstrukcji  starych warsztatów: garncarskiego, fryzjerskiego i zegarmistrzowskiego, gdzie można podziwiać  ekspozycje sprzętów i narzędzi, wraz ze zdjęciami przedstawiającymi historię tych fachów.

DCIM100MEDIA

   Wraz z psem spacerowaliśmy dróżkami skansenu, zaglądając do domków, świątyń oraz budynków z ekspozycjami. Była to jedna ze wspanialszych wycieczek na jakie wybraliśmy się całą rodziną. Zachęcamy do przyjazdu i zwiedzania – warto!

DCIM100MEDIA

4 myśli nt. „(Ściana Olzy) Rudawka Rymanowska , Rymanów Zdrój, Iwonicz Zdrój, Sanok”

  1. W skansenie w Kolbuszowej psy też mogą zwiedzać :) Pytałam o to i zapraszają psiolubów sprzątających po swoich psach; pies powinien być jednak prowadzony na smyczy :) I z tym akurat nie mam problemów, gdyż mojej Luny jeszcze nie spuszczam ze sznura na otwartych przestrzeniach :)

Odpowiedz na „Wyjazd z psemAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>