Gyo ban - cover

W stronę wschodnich rubieży – Łopuszka Mała

O Łopuszce Małej dowiedziałem się z albumu Lokalnej Grupy Działania Ziemi Łańcuckiej. Zwróciłem na nią uwagę dlatego, że od dłuższego czasu zastanawiałem się, gdzie może znajdować się jakieś dobre kąpielisko w okolicach Łańcuta lub Przeworska.

Najbliższe jest w Głuchowie, ale wciąż nieczynne, bo tutejsi konstable chcąc wydrzeć jak największą kasę z możliwości rekreacyjnych tego terenu, nie dopuszczają nikogo kto mógłby stworzyć tu obiekt kąpieliskowy. Sami zaś nie chcą ruszyć palcem – interes mógłby przecież nie wypalić…  Ucieszyłem się więc, słysząc o  Łopuszce Małej, gdzie znajduje się strzeżone kąpielisko i to na wysokim poziomie. W sezonie letnim posiada ratownika oraz zaplecze ze sprzętem wodnym.

widok na plażę

widok na plażę

Co prawda nie wiem jak wygląda sprawa wchodzenia z psem podczas sezonu, ale postanowiliśmy się wybrać tam właściwie po jego zakończeniu. Możliwość wyjazdu z psem w takie miejsce, nawet przed sezonem czy tuż po, jest i tak wystarczająco korzystne, zwłaszcza, że dla psa jest obojętna temperatura wody – przynajmniej jeśli nie dochodzi do naprawdę niskich.

w terenie -Łopuszka Mała

w terenie -Łopuszka Mała

Tak więc uderzając na wschodnie rubieże Polski, postanowiliśmy tuż po Kańczudze zwiedzić Łopuszkę Małą – a praktycznie jej kąpielisko.
Zajechaliśmy samochodem około godziny 17-tej. W lecie późne godziny są dobre na zwiedzanie – dają możliwość spokojnego niezatłoczonego oglądnięcia obiektu.

Łopuszka Mała - zwiedzanie kąpieliska

Łopuszka Mała – zwiedzanie kąpieliska

… Weszliśmy na plażę. Sztucznie rozsypany piasek zaczął wdzierać się do naszych butów. Nie było go aż tak sporo, jak przy kąpielisku na rzeszowskiej żwirowni, ale dawał się wyczuć pod stopami bardzo intensywnie.

z widoku psa

z widoku psa

    Widok na plażę zrobił na nas duże wrażenie. Z tego co przeczytałem, samo lustro wody zajmuje 8 hektarów a 12 hektarów całe kąpielisko.

na plaży

na plaży

Można było zawiesić wzrok na rozległej przestrzeni, sporadycznie pojawiają się drzewa. Wokół plaży rozciąga się asfaltowa droga, idziemy nią wzdłuż aż do czegoś co przypomina mini molo.  Wchodzę na nie z psem i spoglądam na drugą stronę – tę z której przyszliśmy. Wyobrażam sobie, że w sezonie jest tu pełno ludzi, ale na szczęście nie teraz. Zauważam schodząc z pseudo-molo, że wokół znajduje się pełno martwych ryb, zarówno w wodzie jak i na trawie. Czy jest to wynikiem tegorocznej suszy czy też innego czynnika? Woda wygląda niby nieźle, ale może ma za mało tlenu dla ryb? W sezonie woda jest stale badana, więc nie obawiam się o jej stan, lecz widok tych wszystkich ryb był dość nieprzyjemny.  Miejsce to (jak przypuszczam), jest przeznaczone dla wędkarzy (ryby na trawie, wyglądały na resztki po oprawieniu…), miejsca do kąpieli i plażowania usytuowane są na szczęście po drugie stronie zbiornika wodnego.

Pseudo-molo

Pseudo-molo

Jeżeli chodzi o możliwość wypoczynku na kąpielisku, to wydaje się to być bardzo dobre miejsce. Trzeba brać jednak poprawkę, że w sezonie może być tutaj strasznie tłoczno – więc my „odpadamy” bo przy takim tłumie nie da się wypoczywać.

ogłoszenie

ogłoszenie

   Jest jeszcze  jeden aspekt wypoczynku tutaj, o którym dowiadujemy się dopiero po wejściu do wody. Okazuje się, że bez względu na to jak bardzo oddalimy się od brzegu głębokość jest ta sama. Praktycznie niemożliwe staje się utonięcie w takim zbiorniku – no chyba,  że ktoś bardzo by tego chciał. Ze względów bezpieczeństwa szczególnie dla dzieci, uznaję to za bardzo dobrą cechę. Osobom, którym jednak chodzi o to, by wyczynowo popływać wzdłuż i wszerz plaży, odradzam to miejsce – gdyż jest to po prostu niemożliwe.

   Na sam koniec wspomnę jeszcze o bardzo ciekawym zajeździe, który mieści się niedaleko plaży. Jest to miejsce wybudowane całkowicie z myślą o wypoczywających na plaży i zwiedzających, chociaż w ofercie znajduje się także organizacja wesel. Całość wybudowana jest z drewna, wraz z drewnianym placem zabaw dla dzieci, drewnianą jadalnią, kuchnią i barem.

zajazd OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

To, na co ja najbardziej zwróciłem uwagę wchodząc do zajazdu – to wisząca na sklepieniu baru drewniana ryba. Dlaczego ona?  Bowiem skojarzyłem ją od razu z drewnianymi rybami w japońskich świątyniach buddyzmu mahajany. Drewniane ryby zwane w Japonii Gyo ban, albo Gy oko, służą podobnie jak bęben, do sygnalizacji czasu posiłku oraz praktyk religijnych. W środku ryba ma wyżłobiony otwór nadający charakterystyczne tonalne brzmienie. W przypadku świątyń buddyjskich drewniana ryba (karp, łosoś) symbolizuje  czuwanie w praktyce zen (siedzenia) oraz nigdy nie gasnącą świadomość i imperatyw pokonywania przeszkód na drodze. Tutaj w Łopuszce Małej, jest to po prostu drewniana ryba inspirująca turystów, czy też zagrzewająca do jedzenia. Chociaż kto to wie, może osoba która ją tam umieściła miała względem niej większe zamiary?

Gyoban

Gyo ban

Nie próbowałem na niej zabębnić, nie sprawdziłem także, czy ma wydrążony w środku otwór, który nadawałby kształt brzmieniu. Może zrobię to następnym razem kiedy tam będę – ciekawe co na to gospodarz?

Oryginalny Gyoban z japońskiej świątyni buddyzmu Mahajany

Oryginalny Gyoban z japońskiej świątyni buddyzmu Mahajany

Gyo ban

Kolejny: Gyo ban

 

regulamin

regulamin

2 myśli nt. „W stronę wschodnich rubieży – Łopuszka Mała”

    1. Dzięki – BOS-y dają się lubić :-) Nasza Chihiro jest nie do zdarcia, ale faktycznie wszystkie Owczarki są wiernymi towarzyszami, podróżnikami i oddają się właścicielowi całkowicie :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>