W przeworskim kompleksie pałacowo parkowym

Zespół Pałacowo Parkowy w Przeworsku oraz test Flexi Vario System.

    Wielokrotnie przejeżdżając przez Przeworsk, mieliśmy ochotę zaglądnąć do parku, który usytuowany jest zaraz przy wjeździe na granicy miasta – jadąc od strony Łańcuta. „Wylądowaliśmy” w Zespole Pałacowo Parkowym w Przeworsku po świętach Wielkiej Nocy – według kalendarza gregoriańskiego roku 2016.  Kompleks z parkiem, nie ma swojego zajazdu dla samochodów, dlatego postanowiliśmy zaparkować przed leżącym bliźniaczo skansenem.

przy wjeździe

przy wjeździe

Przy okazji więc, przeszliśmy przez skansen, oglądając lśniące w słońcu drewniane domy, pokryte gontem i wystylizowane dla oka potencjalnego turysty. Czas poświąteczny wyludnił cały teren, dlatego było dużo swobody ruchu i spokojnie można było wszystko pooglądać, a obecność psa nikomu nie przeszkadzała.

przez skansen w stronę parku

przez skansen w stronę parku

Chihiro spokojnie spacerowała dróżkami, tupiąc to w tę, to w tamtą stronę.

w stronę parku1112

z głową w beczce

z głową w beczce

Aż w końcu jej głowa znalazła się w beczce. No tego już było za wiele. Gdyby dostała się cała do beczki – mogłaby robić za wino eksportowe.

idziemy dalej...

idziemy dalej…

Żeby nie kusić losu, iż ktoś mógłby wysłać naszego psa za granicę, jako dobrej jakości trunek, zabraliśmy nogi za pas  i podążyliśmy w kierunku głównej ulicy, aby stamtąd udać się do kompleksu parkowo-pałacowego w Przeworsku.

Dość często bywamy w Przeworsku, ale do parku dotarliśmy dopiero dziś – na spokojnie – po świętach. Mamy też dodatkową motywację – dzięki uprzejmości miesięcznika Cztery Łapy, otrzymaliśmy możliwość przetestowania  smyczy Flexi Vario System. Postanowiliśmy sprawdzić ją w kontekście wyjazdów i podróży z psem.

Nasza testowa smycz, do której „zaprzęgnięta” była Chihiro, zwijała się i rozwijała pod wpływem nieustających psich manewrów, czyli chodzenia czterołapnym sposobem – to do przodu to do tyłu, a czasami nawet  w bok.

na smyczy

na smyczy

do parku drogą

do parku drogą

Przeszliśmy chodnikiem przy głównej ulicy do bramy wejściowej, prowadzącej do kompleksu.

przy wejściu do parku

przy wejściu do parku

przy wejściu do pałacu

przy wejściu do pałacu

brama wejściowa

brama wejściowa

Wchodząc do parku zaimponowała nam jego struktura – wielu ścieżek i bardzo przemyślane rozmieszczenie drzew wokół dróżek. A oto jaką wzmiankę na temat parku, można przeczytać na stronie administratora Kompleksu Parkowo Pałacowego w Przeworsku: W miejsce dawnego ogrodu włoskiego książęca para zaprojektowała angielski park krajobrazowy. Wykorzystywał on naturalne ukształtowanie terenu oraz zakola rzeki, które były nieodzownym elementem ogrodu romantycznego. Oprócz krajowych gatunków drzew znalazły się tu drzewa obcego pochodzenia takie jak sosny amerykańskie, platany i tulipanowce. W obrębie parku zostały usytuowane różne budowle należące do kompleksu pałacowego: oficyny gościnna i kuchenna, dom burgrabiego (mieszkanie rządcy), stajnie z powozownią i domem koniuszego, dom ogrodnika i dwie oranżerie.

Dojdziemy jeszcze za chwilę do reszty obiektów znajdujących się w kompleksie, ale tymczasem zatrzymaliśmy się przy imponującym klasycystycznym pałacu Lubomirskich, który dumnie rozpościera swoje kształty przed przechodniami, wchodzącymi do parku.

pałac Lubomirskich w Przeworsku

pałac Lubomirskich w Przeworsku

Jak mniemam, niesamowity dla nas widok pałacu, wraz z rzędem filarów podtrzymujących taras, nie robi już na wszystkich takiego wrażenia. Uczucie to przybierało na kształcie coraz bardziej, kiedy zbliżając się do budynków, zauważaliśmy wyryte na tarasowych filarach podpisy artystów o interesujących nazwach: Gacek, Bronx, Klinton, Point i wielu innych mi nieznanych. Mniemam, że ci wybitni artyści, tworzący pod wpływem „patykiem pisanego”, osiągnęli w końcu jakiś wybitny cel, bo ten tutaj raczej nie świadczy o nich chlubnie, zwłaszcza, że wśród podpisów nie znalazł się żaden BANKSY, którego można by zedrzeć ze ściany i odremontować elewację za pozyskane pieniądze!

artyści naścienni zostawili swoje podpisy

artyści naścienni zostawili swoje podpisy

Na ścianie zwróciła natychmiast moją uwagę ciekawa płaskorzeźba z wizerunkiem kobiety: Salus Augusta, którą przedstawiam poniżej.

Salus Augusta

Salus Augusta

Bardzo imponująco prezentują się też fasadowe zwieńczenia kolumn, napełnionych gronostajem i kwiatami. Co prawda już zniszczone, ale w sposób naturalny – nie ludzką ręką.

sklepienie kolumnowe - płaskorzeźba

sklepienie kolumnowe – płaskorzeźba

Ludzką ręką natomiast jak się wydaje najpewniej, zdewastowana jest płaskorzeźba przedstawiająca orła walczącego z wężem, przy czym głowa pierwszego zwierzęcia uległa najwyraźniej celowej dekapitacji nad czym można jedynie ubolewać.

sklepienie kolumnowe - płaskorzeźba

sklepienie kolumnowe – płaskorzeźba

Nie mogliśmy przegapić stalowych drzwi, które ryglowały przejście do  pałacu.

stalowe drzwi

stalowe drzwi

Zaintrygowani takim początkiem zwiedzania, powoli odeszliśmy od zabytku, aby drogą zmierzać teraz w kierunku następnych budowli, które już z daleka dały się zauważyć. Na odchodnym wspomnę jedynie o ciekawym fakcie, nadającym dodatkowego prestiżu pałacowi w Przeworsku. Otóż w roku 1827 nijaki inżynier Józef Bem (później generał wojsk polskich), zaprojektował ogrzewanie systemem Meisnera (przez nawiew ogrzanym powietrzem). Podobno kanały powietrzne po tym systemie, pozostały do dzisiaj – jak czytamy na stronie administratora kompleksu. Z generałem Józefem Bemem wiąże się jeszcze jedna intrygująca historia – sprowadzenia jego zwłok do rodzinnego Tarnowa. W związku z tym, iż  przeszedł on na islam, nie mógł zostać pochowany na cmentarzu chrześcijańskim. Jego rodacy urządzili mu więc mauzoleum w Ogrodzie Strzeleckim -pośrodku parkowego stawu. Ale więcej o tej sprawie opowiemy, kiedy wybierzemy się do Tarnowa.

Józef Bem

Józef Bem

Tymczasem opuściliśmy angielską kolumnadę i udaliśmy się dalej. Po drodze witały nas olbrzymie pnie i gałęzie drzew – jest początek wiosny, więc liści jeszcze nie ma – mimo to, drzewa już teraz prezentują się imponująco. Dzięki automatowi Flexi Vario i możliwości zwijania  i rozwijania taśmy,  Chihiro miała możliwość swobodnego wybiegu i powrotu, a my znów – możliwość skrócenia i zablokowania smyczy, kiedy była taka potrzeba. Okazało się to dość istotne, ponieważ teren jest duży, więc nasza biała mogła swobodnie spacerować i zwiedzać – odchodząc i wracając – będąc cały czas przypiętą i bezpieczną. No właśnie – park położony jest tuż przy ruchliwej trasie z jednej strony i drodze wyjazdowej z drugiej – warto więc zadbać o bezpieczeństwo naszego czworonoga. Po parku również, spaceruje swobodnie wielu właścicieli z pupilami, dlatego lepiej mieć swojego czterołapa pod opieką. Nawet jeżeli nasz pies jest spokojny i koleżeński, to nigdy nie wiadomo, jaki będzie ten drugi … pies lub właściciel … po co ryzykować.

W każdym razie, wędrowaliśmy dalej i bardzo nam się to podobało. Miejsce jest naprawdę spokojne, relaksujące i odczuwa się komfortowy kontakt z naturą w środku miasta.

idziemy dalej

idziemy dalej

dalej

pień

pień

pałącyk

… Właśnie mijamy stajnie.

stajnie w Przeworsku

stajnie w Przeworsku

I wychodzimy pod górkę.

dróżką

na specerku

 

dróżką dalej

"ptica" przeworska

„ptica” przeworska

Teraz pędzimy już prosto do …

w stronę muzeum

Muzeum Pożarnictwa w Przeworsku

Muzeum Pożarnictwa w Przeworsku

… Muzeum Pożarnictwa, gdzie niestety nie było nam dane zwiedzić go w środku, ale mogliśmy chociaż podglądnąć co w nim się znajduje.  Dziś było już zamknięte, ale przez okno ukazał się nam taki interesujący widok.

Muzeum Pożarnictwa podglądnięte przez okno.

Muzeum Pożarnictwa podglądnięte przez okno.

Imponujące maszyny gaśnicze starej produkcji, były dość dobrze widoczne.  Mogliśmy także dostrzec skrawek dawnego umundurowania pożarniczego, którego jest tutaj ponoć sporo.

stary ubiór pożarniczy strażaka

stary ubiór pożarniczy strażaka

plakacik

Przed Muzeum Pożarnictwa

Przed Muzeum Pożarnictwa

   Muzeum Pożarnictwa w Przeworsku zwiedzimy kolejnym razem.  Mamy nadzieję, że zostaniemy tu wpuszczeni w z psem. Tymczasem pogoda zamarudziła i musieliśmy wracać. Pozostawiliśmy za sobą bardzo ciekawy Zespół Pałacowo Parkowy w Przeworsku, do którego z pewnością jeszcze wrócimy. Sam Przeworsk, nie jest dużym miastem i nie posiada tylu zabytków co niedaleki Łańcut, jednak z pewnością wart jest odwiedzenia – ze szczególnym uwzględnieniem Zespołu Pałacowo – Parkowego. Nawet dla osób przejeżdżających tylko przez to miasteczko, park staje się niezwykłym i bardzo wartościowym miejscem odpoczynku, spaceru z psem i relaksu. Park jest czysty i zadbany. Wszędzie widać dbałość o porządek i komfort – zarówno istot spacerujących (ludzie, zwierzaki), jak też rosnących tam drzew, krzewów, a nawet skrytych przy podłożu kwiatów.  Warto pamiętać o tym miejscu, planując podróż przez te tereny.

w ciemnościach

w ciemnościach

Powoli zbliżało się ku wieczorowi i nas ogarniało zmęczenie, natomiast nasze dzieci, w najlepsze postanowiły nadal bawić się, wykorzystując  artefakty naszej podróży.

zabawa w domu

zabawa w domu

zabawa w domu

Testowana smycz okazała się niezwykle ciekawa dla zafascynowanych nią maluchów – z pewnością można więc polecić ją osobom z dziećmi.  Z takim rynsztunkiem, wyprowadzanie czworonoga staje się dla dziecka już nie obowiązkiem, lecz przyjemnością, czy wręcz przygodą. Fascynujące dla nich dodatki – światła (czerwone i białe), świecąca końcówka smyczy, praktyczny pojemnik i możliwość rozwijania i zwijania taśmy, stają się tak atrakcyjne, że maluch porzuca dla nich najlepsze zabawki. Jakie natomiast wrażenie zrobiła smycz na nas? Przede wszystkim użyteczność, poręczność, trwałość i bardzo przydatne dodatki. Wyjazdowo, smycz przydaje się w miejscach, w których pies ma możliwość swobodnego chodzenia, ale musi pozostać na smyczy. Do spacerowania również bardzo przydają się światła i świecąca końcówka smyczy – wiadomo – doskonała widoczność.  Nam smycz spodobała się i dopasowała się do naszej Chihiro. Z pewnością możemy ją polecić wszystkim, którzy mają dobry kontakt ze swoim psem, zwierzak przychodzi na zawołanie i współpracuje z człowiekiem. Trudno natomiast byłoby korzystać z niej właścicielowi psa niepokornego ( po rozwinięciu taśma nie będzie miała szansy na zwinięcie) lub uparcie ciągnącego podczas każdego spaceru (wtedy nawet nie ma sensu taśmy rozwijać…). Każdy musi zdecydować według rozeznania własnego pupila. Dla nas kolejna podróż połączona z testowaniem smyczy, była fajną zabawą i rozrywką, a sama smycz okazała się bardzo przydatna. Dziękujemy miesięcznikowi „Cztery Łapy” za udostępnienie smyczy Flexi Vario System, naszym dzieciom i Chihiro za sumienne przetestowanie, a Wam drodzy Czytelnicy, za dotrwanie do końca wpisu!  :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>