DCIM111MEDIA

WYJAZD Z DOROSŁYM PSEM – przyzwyczajenie dorosłego psa do podróży

Maja1

W poprzednim dziale omawiana była kwestia wyjazdów ze szczeniakiem. Nowy właściciel zdecydował się na psie dziecko, które zamierzał samodzielnie wychować. Nie zawsze jednak trafia do nas młody pies. Niejednokrotnie – z wyboru, przypadku lub splotu wydarzeń – naszym nowym przyjacielem zostaje dorosły pies. Dorosły i dojrzały zwierz, to zupełnie inne wyzwanie niż szczeniak. Małego psa możemy wychować, poznać i ułożyć (w miarę możliwości i umiejętności). Dorosłego psa otrzymujemy „gotowego” i uformowanego. A jak to uformowanie wygląda, to już wielowątkowa sprawa. Skracając jednak, można wyznaczyć kilka podstawowych sytuacji:

1. Znaliśmy poprzedniego właściciela – znamy więc psa (przynajmniej z opowieści – psa dostaliśmy w spadku, lub opiekun musiał wyjechać…),

2. Adoptujemy futrzaka ze schroniska – możemy dowiedzieć się o nim tylko tyle, ile zostało zauważone w schronisku, nie znamy natomiast jego przeszłości, dokładnego wieku itp.,

3. Przygarnęliśmy znajdę -  nie wiemy o psie kompletnie nic (poza przyjaźnią jaką otoczyliście się wzajemnie).

   Spraw związanych z przyjęciem dorosłego psa jest mnóstwo (poznanie charakteru, zaufanie zwierzęciu, poznanie tendencji żywieniowych, sprawdzenie tendencji do agresji, lęku, ucieczek…), a  w tym również sprawa wyjazdów z psem. No właśnie – skąd wiemy czy pies będzie chciał jeździć, czy kiedykolwiek jeździł i jak podróż będzie wyglądała? Mówiąc najprościej i najoptymistyczniej – trzeba liczyć na łut szczęścia. Być może zwierzak jeździł samochodem, lubi podróże i w ogóle nie będzie problemu. Z reguły również, psiaki brane ze schroniska i przygarnięte z ciężkich warunków są tak zakochane w swoich nowych właścicielach, ze akceptują wszystkie niedogodności. Jest to jednak wersja najbardziej optymistyczna, dlatego trzeba przygotować się na nieco kłopotów. Odbierając psa ze schroniska lub przewożąc go z miejsca znalezienia – bądźmy co najmniej w dwie osoby – jedna prowadzi samochód, druga opiekuje się psem. Jeżeli chcemy przygarnąć znajdę, znamy miejsce pobytu psa i przez co najmniej kilka dni oswajamy go ze swoją obecnością, musimy mieć całkowitą pewność, że będziemy w stanie samodzielnie przewieźć go do siebie. Jeżeli natomiast mamy wątpliwości, najlepiej jest poprosić odpowiednie osoby (opiekunów schroniska z danego okręgu) o pomoc przy przewiezieniu psa. Futrzak trafi najpierw do schroniska, gdzie zostanie przebadany i poddany podstawowym zabiegom zdrowotnym, a my będziemy mogli jak najszybciej podjąć próbę jego adopcji. Ponadto opiekunowie ze schroniska profesjonalnie podpowiedzą nam, jak zająć się konkretnym psem, czy jest w dobrym stanie, jaki jest jego przypuszczalny wiek i będą potrafili wstępnie ocenić jego tendencje do agresji lub lęku (nawet na podstawie obserwacji, jak zwierzak zachowuje się w stosunku do innych mieszkańców schroniska). A czasami jest również tak, że przygarnięty pies sam wchodzi – czy wręcz wpycha się do samochodu – sprawa jest załatwiona. Ważne – zawsze należy zachować rozsądek – uwaga na wściekliznę!!! W ewentualności, w której znaliśmy właściciela naszego „nowego” psa, możemy dowiedzieć się bardzo wiele o zwierzęciu – łącznie ze wskazówkami co do dalszego wychowania, żywienia, przewożenia itp.

2

  Co jednak w sytuacji, kiedy dorosły pies nie chce (boi się) jeździć samochodem? Sprawa z pewnością nie jest łatwa. Naszym zadaniem będzie stopniowe i łagodne namówienie psa na podróże. W najprostszych przypadkach, będzie to kwestia smakołyków, głaskania, uspokajania oraz innych fajnych psich zajęć. Można przykładowo raczyć psa smakołykami i pochwałami  przy wejściu do samochodu, a kiedy ten już się tam znajdzie, można w samochodzie po prostu posiedzieć – bez zamykania drzwi i bez jazdy. Równocześnie, w domu należy wykonać pracę nad zakładaniem szelek i puzdra. Szelki są jeszcze do przejścia – tym bardziej, że w szelkach możemy mieć frajdę spaceru. Gorzej jest z puzdrem – dla dorosłego psa, który wcześniej nie miał zakładanego kagańca – jest to niezrozumiały areszt. Dobrą metodą jest położenie sobie otwartego puzdra na dłoni i napakowanie do niego różnych atrakcyjnych smakołyków. Następnie dajemy psu do powąchania, kiedy ten sięga po smakołyki – zakłada sobie puzdro na „pychol”. Sytuację powtarzamy, wydłużając czas założenia puzdra, aż w końcu po wielu próbach uda się puzdro zapiąć na głowie ( na początku tylko na kilka chwil), potem wydłużyć czas chodzenia w nim i tak dalej.

  Wracamy jednak do samochodu. Pies dał się przekonać do siedzenia w samochodzie (niektóre psy uwielbiają auta – w jednym wypadku zastanawialiśmy się nad zrobieniem psu legowiska z jakiegoś wraku malucha…). Jeżeli futrzak siedzi już spokojnie i pewnie w samochodzie, można powoli zaczynać jazdy. Na początku bez szelek i puzdra i tylko po własnym podwórku – bardzo spokojnie i powoli. Czasami trzeba ćwiczyć samo włączanie i wyłącznie samochodu, a dopiero później przejażdżki (byleby nie rozładować akumulatora włączaniem i wyłączaniem…). W ten sposób powolutku pies ma szanse na spokojne przekonanie się, że samochód to również przyjaciel i przydatne narzędzie. Następnym krokiem – kiedy jazda samochodem już została ujarzmiona – jest założenie psu szelek i przypięcie go do siedzenia, a na dłuższą podróż, dobrze jest założyć mu też puzdro – gdyby nagle spanikował i chciał nas nieopatrznie ugryźć w obronie przed głaskaniem. Nie możemy natomiast absolutnie zakładać psu puzdra, kiedy ten ma tendencje do wymiotów w trakcie podróży. Dobrze jest wtedy poprosić weterynarza o radę lub lek na chorobę lokomocyjną, aby oszczędzić sobie i psu problemu, stresu i oczywiście sprzątania.

Kiedy uda nam się pokonać wszelkie przeszkody z wożeniem naszego nowego przyjaciela samochodem, możemy ruszyć na zdobycie autobusu, pociągu lub innego środka transportu. Tutaj, pies musi być już całkowicie obeznany i zaprzyjaźniony ze smyczą i puzdrem. W środkach transportu masowego, dorosły pies musi być zapięty na smycz (przy obroży lub szelkach) i musi mieć założone puzdro. Obowiązkiem jest również bilet dla psiego pasażera. Nasza akcja „zmotoryzowanie dorosłego psa” zakończyła się sukcesem!

    Czasami jednak nie jest wcale łatwo. Pies może być po tak poważnych przejściach, że za żadne skarby, ani żadne smakołyki nie da się przekonać do samochodu. Nie należy wtedy załamywać rąk, ani załamywać się… Jeżeli naprawdę zależy nam na jeżdżeniu z naszym nowym włochatym przyjacielem, warto jest podjąć wszelkie możliwe działania, aby pomóc psu w pokonaniu lęku, strachu i paniki. W takiej sytuacji najprościej jest zaakceptować fakt, że samodzielnie nie poradzimy sobie i musimy skorzystać z porady profesjonalisty – behawiorysty, trenera psów.  Najlepiej jest poprosić o indywidualną pracę z psem, poradę lub zalecenia dostosowane do zachowania naszego wystraszonego psa. Czasami sytuacja może być skomplikowana, ale w większości wypadków profesjonalista znajduje w końcu sposób na niezmotoryzowanego czworonoga.

   Porada lub praca profesjonalisty może również być niezbędna w przypadku reakcji naszego dorosłego już psa na inne zwierzęta (zwierzęta domowe, wiejskie), a szczególnie na zwierzynę dziką. Tak jak szczenię możemy ułożyć i nauczyć wymaganych zachowań, tak dorosły pies – ma już swoje własne nawyki. Czasami dochodzi również charakter – jeżeli zaadoptujemy przykładowo malamuta, nie możemy się dziwić, że przy każdej możliwej okazji ucieknie i będzie przemierzał łąki, pola, drogi, a wracając przyniesie kurę lub liska… Czasami więc, potrzebna będzie intensywna praca nad psem (samodzielna lub z behawiorystą), a czasami trzeba będzie zaakceptować wybryki pupila i umieć im zapobiec oraz dostosować wędrówki do niemożliwych na zmiany zachowań psa. Tak więc przykładowo: z malamutem nie wybierzemy się na spokojną przechadzkę po wsi przy kurach, ale pies ten jest doskonałym i niezmordowanym biegaczem, dlatego możemy wybierać się z nim na niezapomniane wyjazdy na rowerze w zaprzęgu lub na bieganie. Pies ten jest doskonałym towarzyszem, tyle, że w większości przypadków musi być cały czas zapięty na smyczy lub w uprzęży.

Jeżeli jednak niepożądane zachowania wynikają z dziwnych przyzwyczajeń psa (pogonię sobie kota…) oraz braku socjalizacji w czasach szczenięcych, można podjąć starania, aby dorosłego zwierzaka ułożyć lub przynajmniej zredukować najgorsze przyzwyczajenia. Jest to o tyle ważne, że jeżeli będziemy chcieli zabrać go na wypoczynek na wieś, do innych zwierząt lub na wędrówkę w tereny dzikie – pupil nie może stać się kamieniem u nogi. Warto popracować nawet nad najbardziej niedostosowanym psem lub poszukać kompromisowych rozwiązań w przypadku niektórych cech rasy (pies łowczy, goniący, polujący…), aby wyjazdy z dorosłym psem były przyjemne i relaksujące dla nas, naszej rodziny, ale również dla psa!.

Podróże z psem

Subscribe to our newsletter