wyjazd ze szczeniakiem

WYJAZD ZE SZCZENIĘCIEM – SZCZENIAK W PODRÓŻY

Podjęliśmy decyzję o powiększeniu rodziny o psa.  Zdecydowaliśmy, że w domu pojawi się szczeniak – nie chcemy psa dorosłego (z przyzwyczajeniami z wyrobionymi cechami charakteru itp.) – sami chcemy ułożyć swojego futrzastego towarzysza. Sami również wykonujemy całą pracę związaną z socjalizacją, tresurą, odpowiednim szczenięcym odżywianiem itp. Do nas też należy „zmotoryzowanie” szczeniaka.  No waśnie – jak przyzwyczaić małego pupila do jazdy i jak z nim podróżować?

1

  Przede wszystkim, należy przyzwyczajać szczenię do jazdy samochodem lub innym środkiem transportu -  praktycznie od pierwszych dni u nas. Prawdopodobnie będzie trzeba małego pupila przewieźć samochodem już przy odbiorze od hodowcy lub poprzedniego opiekuna. Niezależnie od tego czy szczeniaka adoptujemy, czy kupujemy – zawsze trzeba dobrze omówić sprawę przewozu z osobą od której będziemy maleństwo odbierać. Prawdopodobnie będzie to pierwsza podróż małego psa, dlatego stres dobrze jest ograniczyć do minimum. W jaki sposób? Poprzez towarzystwo człowieka.

czerwony2

Wybierając się po szczenię, poprośmy kogoś o pojechanie z nami i opiekę nad zwierzakiem. Dobrze jest mieć kocyk (do owinięcia malucha lub wyścielenia siedzenia – maluch może wymiotować lub nadmiernie ślinić się), ręczniki papierowe (jeżeli maluch zwymiotuję będą wybawieniem, są również niezbędne do wycierania nadmiaru śliny – jeżeli taka będzie), szelki dla malucha (trzeba będzie małego podróżnika bezpiecznie przypiąć – przypinamy wyłącznie za szelki – niedopuszczalne jest przypięcie psa pasem samochodowym za obrożę na szyi). Niezbędnym wyposażeniem jest również miska dla małego włochacza i czysta woda. Nie zaleca się natomiast dokarmiania podczas podróży – możemy sprowokować wymioty lub zadławienie. Zakładamy maluchowi szelki (dostosowane wymiarem), bierzemy go na ręce i rozpoczynamy akcję „podróż”. Dobrze jest szczenię przypiąć poprzez szelki i pasy samochodowe do siedzenia, a następnie jedna osoba musi usiąść koło malucha i uspokajać go podczas podróży. Przejazd może okazać się bardzo spokojny lub bardzo burzliwy – nie ma reguły. Dobrym rozwiązaniem jest posadzenie malucha przy oknie (tak jak dziecko…) – szczeniak będzie oglądał świat przez szybę i może to być dla niego niezmiernie interesujące! Jeżeli szczenię ma ludzkie towarzystwo, jest głaskane i uspokajane – zazwyczaj nie wymiotuje. Pierwszy przejazd, to jednak dopiero początek -  przyzwyczajanie do podróży trwa nadal! Kiedy maluch zaaklimatyzuje się już w naszym domu, pozna wszystkich domowników (dorosłych, dzieci, zwierzęta, gości), warto kontynuować naukę. Nie można również przesadzić – jeżeli zniechęcimy szczeniaka do jazdy już na początku – dorosły pies może nie chcieć wchodzić do samochodu lub jazda z nim będzie bardzo problematyczna. Przerażony i wystraszony pies może chcieć uciekać, szaleć, wyć, szczekać i wydawać okrutne dźwięki. W drastycznych przypadkach – jeżeli jazda samochodem jest wyjątkowym stresem, pies może mieć biegunkę, wymioty lub nieprawdopodobnie cuchnące gazy… Warto więc dobrze przygotować się do nauki jazdy z psem i pokazać szczenięciu, ze podróżowanie jest przyjemne – łączy się z zabawą (należy zatrzymywać się, wyprowadzać psa i bawić się z nim – nawet jeżeli będzie to trwało tylko kilka  minut) oraz nowymi ciekawymi miejscami (spacery podczas postojów). Kiedy uczymy szczenię podróżowania, nie chodzi o cackanie się ze zwierzęciem, nadopiekuńczość czy rozpieszczenie pupila  – chodzi o ułatwienie sobie, rodzinie i naszemu zwierzęciu życia. Jeżeli bowiem nie uczymy psa jeździć z nami samochodem, a pies dorośnie, można doprowadzić do trudnej sytuacji. Wcześniej czy później, nastąpi zdarzenie, które zmusi nas do przewiezienia psa samochodem (np. kontuzja lub choroba psa i niezbędna będzie wizyta u weterynarza). Pies, który wcześniej nie jeździł, może sprawiać ogromne problemy i zszargać zdrowie właściciela, a do lekarza dojechać trzeba… Tak więc dbajmy o poprawne przyzwyczajenie szczenięcia do podróżowania.

6

  Po pierwszych przejazdach, gdzie szczenię jeździło w bliskim towarzystwie człowieka, powoli trzeba będzie tę bliskość ograniczać. Kiedy maluch nie będzie już wymiotował podczas jazdy (organizm przyzwyczai się do jazdy, a my nie musimy natychmiast interweniować), możemy próbować malucha samego przypiąć na tylnym siedzeniu samochodu, a my jedziemy na przednich siedzeniach. Dzięki takiej nauce, już wkrótce z psem w samochodzie będzie mogła podróżować tylko 1 osoba.

Psy małe (małe rasy), mogą być przyzwyczajane do jazdy w specjalnych transporterkach. Transporter natomiast, trzeba przypiąć pasami samochodowymi do siedzenia. Aby jednak jazda w transporterze nie była szokiem dla malucha, trzeba go do tego pomieszczenia przyzwyczaić. Zanim więc zdecydujemy o przewożeniu szczenięcia w samochodzie w transporterze, zadbajmy o przyzwyczajenie małego podróżnika do przebywania w transporterku jeszcze w domu.

I ostatnia sprawa samochodowa. Po co w ogóle przypinać psa? Przecież najłatwiej byłoby włożyć psiaka do samochodu – niech się sam ułoży , sam znajdzie dobre miejsce i jedziemy! Pewnie tak byłoby najłatwiej, jednak jest to bardzo niebezpieczne. Chodzi o bezpieczeństwo psa, ale przede wszystkim o nasze i naszej rodziny. Każdy nieprzytwierdzony przedmiot w samochodzie, stanowi śmiertelne zagrożenie w trakcie stłuczki lub wypadku. Lecący przedmiot o nikłej wadze, zwielokrotnia swoją wagę. Lecący pies, odrzucony w trakcie wypadku lub stłuczki, może trwale uszkodzić pasażera lub zabić, a sam zapewne wszystkiego nie przeżyje. Niezależnie od tego czy pies waży 3 kilogramy czy 50, nieprzypięty stanowi ogromne zagrożenie w trakcie jazdy, stłuczki, wypadku lub nagłego i nieprzewidywalnego hamowania. Dlatego właśnie tak ważne jest, aby podczas podróży zawsze zadbać o bezpieczeństwo nasze, naszej rodziny i naszego ukochanego pupila.

   Kiedy przejdziemy przez pierwszą naukę jazdy samochodem, nasz szczeniak przeszedł już wszystkie niezbędne szczepienia i może spotykać się z innymi psami oraz chodzić po terenie, który uczęszczany jest przez inne zwierzaki – kontynuujemy naukę. Jeżeli mieszkamy na wsi, warto zabierać malucha do miasta, aby pokazywać mu ruch uliczny (pies nie może panicznie bać się samochodów, nie może też beztrosko wybiegać na jezdnię), duże samochody i miejski gwar. Kiedy przyzwyczai się do nowego otoczenia, dobrze jest zafundować szczeniakowi przejazd autobusem, pociągiem, tramwajem, itp.  Dobrze jest zrobić takie podróże jeszcze w czasie szczenięcym – maluch pozna nowe środki transportu, a ponadto małego jeszcze psa można wziąć na ręce i trzymać go przy sobie, dzięki czemu ominą nas ewentualne uwagi ze strony pasażerów… Dorosły pies musi być zapięty na smyczy i mieć założone puzdro (kaganiec). Lepiej więc pokazać maluchowi, że jazda innymi środkami transportu również jest ciekawa, niż zaczynać jazdę, kiedy pies zmuszony jest już do „zaaresztowania” w puzdro… Słodkiemu szczeniakowi na rękach upiecze się wiele więcej, niż dorosłemu już psu, a pierwsza jazda autobusem, pociągiem itp., zawsze będzie stresem. Oczywiście zarówno dla szczenięcia, jak też dorosłego psa należy kupić bilet!

   Jeżeli mieszkamy w mieście, maluch zna miejski gwar i środki transportu. Dobrze jest więc zabierać małego pupila na wieś. Po co? Aby jeszcze w wieku szczenięcym poznał inne zwierzęta (np. kury, koty, zobaczył dużą krowę….). Jeżeli nie zadbamy o to jeszcze za czasów młodości  pupila, potem efekt jest nieco trudny… Gonitwa psa za kotami, zagryzienie kury i bitka z indykiem, potrafią popsuć każdy wyjazd z dorosłym już psem na wieś lub na wypoczynek. Jest też drugi aspekt: poznanie dzikich zwierząt: saren, zajęcy, lisów… Nie chodzi oczywiście o poznanie „nos w nos” (byłoby to nawet niebezpieczne), ale o przyzwyczajenie psa do obecności takich zwierząt. Nigdy nie wiadomo, czy w najbliższym lub późniejszym czasie nie będziemy chcieli zwiedzać z psem miejsc dzikich, leśnych, górskich itp. Są to miejsca, w których dzikie, polne i leśne zwierzęta po prostu mieszkają i nie pozbędziemy się ich obecności. Jak więc ma wyglądać nasze zwiedzanie i wycieczka – pies pędzący za wszystkim co się rusza, uciekający (już może nie wrócić – po długiej gonitwie nie wie gdzie jest i nie potrafi odnaleźć właściciela), ciągłe trzymanie wyrywającego się psa na smyczy, czy spokojne zwiedzanie z psem przyzwyczajonym do obecności dzikiej zwierzyny i pilnującym się właściciela. Takie są możliwości, a ich wybór zależy od tego, czy,wykonamy z naszym psem pracę przygotowującą go do wędrowania po terenach wiejskich, leśnych i dzikich. Jeżeli taką pracę wykonamy i zdobędziemy przyjaciela do wędrówek, biegów i swobodnego zwiedzania, nasz wysiłek zwróci nam się wielokrotnie -  nie ma większej przyjemności niż wyjazd i wędrówki z rodziną i ukochanym psim towarzyszem!

Podróże z psem

Subscribe to our newsletter